Ciemna noc - ciemna, jak czerń, ciemna jak biel. To mówiłem temu który mnie zabił.
Szedłem chodnikiem obok niego. Był zły na mnie, na siebie i na wszystko, był zły nie wiadomo czemu, może przez tą ciemność, przez atmosferę panującą w okół nas, gdy się go zapytałem, co jest, rzucił się na mnie, a po chwili odsunął się.
Spytałem się go: - Ktoś zginął?
Wszystcy giną, nie ktoś, wszyscy - wiesz jak to jest - powiedział.
- Jak? - spytałem go.
- Jak ci ktoś zginął, umarł.
- Nie, a co?
- Ja już wiem wiem, jak czują się ci którym ktoś zginął.
- Jak?
- Czujesz strach, smutek, samotność... Nie wiem już mam dość.
- Czego?
- Wszystkiego.
Zamilkneliśmy i szliśmy dalej i nagle coś się stało: on stanął, a potem biegł i upadł na twarz.
Gdy wstał jego twarz była okaleczona tylko z jednej ztrony. Wstał i zaczął płakać i znowu upadł, po czym wstał i zamknął oczy. Nagle coś powiedział, ale nie wyraźnie, brzmiało jakby "zabiję". Machał głową i rękami, krzyczał:
- ha sza ha sza i znów mnie złapał i potrząsał mną. Krzyczał:
- To ty zabiłeś ją, czemu? Nagle wyjął zapałki i podpalił jedną i machał mi przed twarzą. Wcisnął sobie w twarz z tej jeszcze nie pokaleczonej strony i zapłonął.
Wezwałem karetkę, gdy jechaliśmy i gdy na niego patrzyłem robiło mi się sutno w końcu zapytałem:
- Dlaczego?
- Bo ją zabiłeś, bez niej nie potrafiłem żyć!
To właśnie historia Two Black Face z jednej strony pokaleczony, a to oznaczło krew, a spalona twarz, spalone domy
THE END
niedziela, 8 stycznia 2012
2310
Aurora to miasto kłamstwa i nienawiści, podzielone na dwa światy - poziomy jak budynek. Najwyżej żyją bogaci, robale, mafie przemycające nielegalne lekarstwa marihuanę, broń. Lekarstwa potrzebne są ludziom z drugiego, dolnego poziomu slamsów, na którym żyją biedni ludzie i gangi.
I tu mieszka Antono Roleto jedyny człowiek ze slamsów któremu to się nie podoba, dla wszystkich innych nie ma to znaczenia: pracują i umierają. Oprócz Rolet tylko pięciu ludzi się tym wszystkim przejmuję.Nasz bohater ma dość. Zbiera tych paru i próbuje ich przekonać. Po czterech godzinach rozmowy udaje się - ma ich zgodę na zabijanie, lecz mówią to z bólem.
Antono szkoli ich na wojowników i morderców. Nie posiadają żadnego arsenału, ale jest nadzieja. Idą w ciemność i schodzą na trzeci poziom. Kierują się do metra lub jaskiń. Czeka na nich strach i zaskoczenie. Błąkają się w ciemności.
Nagle, trzask!
Długa cisza lecz nagle echhh esoseroso kasersasesa dsorosie. Bohaterowie zaniepokojeni przygotowują sie na atak. Niewiedzą skąd i gdzie może nastąpić. Powoli z ciemności wytacza się czaszka i płynie krew, słyszą
- kto, co, gdzie, ktoś ty?
- jest tak kto mówi gdzie - Orto.
Nasz bohater słyszy kroki i nagle zimno przy gardle, ostrze ostre strasznie. Antono jest zraniony, widzi twarz pokaleczoną, złą i smutną. Bohaterowie nie przyszli poznawać ludzi tylko wydobyć surowce, a zatem Antono wykręca ręke wrogiemu Orto i idzie dalej. Coś błyszczy, bohater bierze kilof i trzask trzask! I już ma to po co przyszedł. Krzyczy:
- idziemy! Biegnie, bo jakby się coś obudziło i tak nagle... Daje się słyszeć kroki: bum bum bum. Coraz szybsze.Bohater ze strachu biegnie jeszcze szybciej. Każe swoim wojownikom biec. A Orto stoi. Kieruje się w stronę odgłosów i zamyka oczy, a nasi bohaterowie wchodzą już po drabinie i ahh ahh Orto ginie. Nasi bohaterowie nie są wzruszeni, starają się zrobić broń ale też nie mają wszystkiego, resztę zdobędą na górze, mają miecz i ostrza - to na razie wystarczy.
I tu mieszka Antono Roleto jedyny człowiek ze slamsów któremu to się nie podoba, dla wszystkich innych nie ma to znaczenia: pracują i umierają. Oprócz Rolet tylko pięciu ludzi się tym wszystkim przejmuję.Nasz bohater ma dość. Zbiera tych paru i próbuje ich przekonać. Po czterech godzinach rozmowy udaje się - ma ich zgodę na zabijanie, lecz mówią to z bólem.
Antono szkoli ich na wojowników i morderców. Nie posiadają żadnego arsenału, ale jest nadzieja. Idą w ciemność i schodzą na trzeci poziom. Kierują się do metra lub jaskiń. Czeka na nich strach i zaskoczenie. Błąkają się w ciemności.
Nagle, trzask!
Długa cisza lecz nagle echhh esoseroso kasersasesa dsorosie. Bohaterowie zaniepokojeni przygotowują sie na atak. Niewiedzą skąd i gdzie może nastąpić. Powoli z ciemności wytacza się czaszka i płynie krew, słyszą
- kto, co, gdzie, ktoś ty?
- jest tak kto mówi gdzie - Orto.
Nasz bohater słyszy kroki i nagle zimno przy gardle, ostrze ostre strasznie. Antono jest zraniony, widzi twarz pokaleczoną, złą i smutną. Bohaterowie nie przyszli poznawać ludzi tylko wydobyć surowce, a zatem Antono wykręca ręke wrogiemu Orto i idzie dalej. Coś błyszczy, bohater bierze kilof i trzask trzask! I już ma to po co przyszedł. Krzyczy:
- idziemy! Biegnie, bo jakby się coś obudziło i tak nagle... Daje się słyszeć kroki: bum bum bum. Coraz szybsze.Bohater ze strachu biegnie jeszcze szybciej. Każe swoim wojownikom biec. A Orto stoi. Kieruje się w stronę odgłosów i zamyka oczy, a nasi bohaterowie wchodzą już po drabinie i ahh ahh Orto ginie. Nasi bohaterowie nie są wzruszeni, starają się zrobić broń ale też nie mają wszystkiego, resztę zdobędą na górze, mają miecz i ostrza - to na razie wystarczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)