niedziela, 8 stycznia 2012

2310

Aurora to miasto kłamstwa i nienawiści, podzielone na dwa światy - poziomy jak budynek. Najwyżej żyją bogaci, robale, mafie przemycające nielegalne lekarstwa marihuanę, broń. Lekarstwa potrzebne są ludziom z drugiego, dolnego poziomu slamsów, na którym żyją biedni ludzie i gangi.

I tu mieszka Antono Roleto jedyny człowiek ze slamsów któremu to się nie podoba, dla wszystkich innych nie ma to znaczenia: pracują i umierają. Oprócz Rolet tylko pięciu ludzi się tym wszystkim przejmuję.Nasz bohater ma dość. Zbiera tych paru i próbuje ich przekonać. Po czterech godzinach rozmowy udaje się - ma ich zgodę na zabijanie, lecz mówią to z bólem.

Antono szkoli ich na wojowników i morderców. Nie posiadają żadnego arsenału, ale jest nadzieja. Idą w ciemność i schodzą na trzeci poziom. Kierują się do metra lub jaskiń. Czeka na nich strach i zaskoczenie. Błąkają się w ciemności.

Nagle, trzask!

Długa cisza lecz nagle echhh esoseroso kasersasesa dsorosie. Bohaterowie zaniepokojeni przygotowują sie na atak. Niewiedzą skąd i gdzie może nastąpić. Powoli z ciemności wytacza się czaszka i płynie krew, słyszą
- kto, co, gdzie, ktoś ty?
- jest tak kto mówi gdzie - Orto.

Nasz bohater słyszy kroki i nagle zimno przy gardle, ostrze ostre strasznie. Antono jest zraniony, widzi twarz pokaleczoną, złą i smutną. Bohaterowie nie przyszli poznawać ludzi tylko wydobyć surowce, a zatem Antono wykręca ręke wrogiemu Orto i idzie dalej. Coś błyszczy, bohater bierze kilof i trzask trzask! I już ma to po co przyszedł. Krzyczy:
- idziemy! Biegnie, bo jakby się coś obudziło i tak nagle... Daje się słyszeć kroki: bum bum bum. Coraz szybsze.Bohater ze strachu biegnie jeszcze szybciej. Każe swoim wojownikom biec. A Orto stoi. Kieruje się w stronę odgłosów i zamyka oczy, a nasi bohaterowie wchodzą już po drabinie i ahh ahh Orto ginie. Nasi bohaterowie nie są wzruszeni, starają się zrobić broń ale też nie mają wszystkiego, resztę zdobędą na górze, mają miecz i ostrza - to na razie wystarczy.

Brak komentarzy: