niedziela, 8 stycznia 2012

Two Black Face #3

Ciemna noc - ciemna, jak czerń, ciemna jak biel. To mówiłem temu który mnie zabił.

Szedłem chodnikiem obok niego. Był zły na mnie, na siebie i na wszystko, był zły nie wiadomo czemu, może przez tą ciemność, przez atmosferę panującą w okół nas, gdy się go zapytałem, co jest, rzucił się na mnie, a po chwili odsunął się.

Spytałem się go: - Ktoś zginął?
Wszystcy giną, nie ktoś, wszyscy - wiesz jak to jest - powiedział.
- Jak? - spytałem go.
- Jak ci ktoś zginął, umarł.
- Nie, a co?
- Ja już wiem wiem, jak czują się ci którym ktoś zginął.
- Jak?
- Czujesz strach, smutek, samotność... Nie wiem już mam dość.
- Czego?
- Wszystkiego.

Zamilkneliśmy i szliśmy dalej i nagle coś się stało: on stanął, a potem biegł i upadł na twarz.
Gdy wstał jego twarz była okaleczona tylko z jednej ztrony. Wstał i zaczął płakać i znowu upadł, po czym wstał i zamknął oczy. Nagle coś powiedział, ale nie wyraźnie, brzmiało jakby "zabiję". Machał głową i rękami, krzyczał:
- ha sza ha sza i znów mnie złapał i potrząsał mną. Krzyczał:
- To ty zabiłeś ją, czemu? Nagle wyjął zapałki i podpalił jedną i machał mi przed twarzą. Wcisnął sobie w twarz z tej jeszcze nie pokaleczonej strony i zapłonął.

Wezwałem karetkę, gdy jechaliśmy i gdy na niego patrzyłem robiło mi się sutno w końcu zapytałem:
- Dlaczego?
- Bo ją zabiłeś,  bez niej nie potrafiłem żyć!   

To właśnie historia Two Black Face z jednej strony pokaleczony, a to oznaczło krew, a spalona twarz, spalone domy

THE END

Brak komentarzy: